Opowieść z nastrojowego Głębokiego Granatu i Szlachetnego Burgundu.
Nocny Sanok utonął już w bezpiecznej, szlachetnej ciszy, a biurkowa lampka rozlewa wokół mojego komputera ciepłe, miodowe światło. Mój wierny „siwuś” Dino miarowo chrapie na poduszce, pilnując beżowego spokoju w pokoju. Ja jednak nie śpię. Moje myśli krążą wokół Witrażu, którego szkic od dawna czekał na moim azylowym stryszku. Spoglądam na ścianę mojego maleńkiego mieszkanka, gdzie wisi reprodukcja obrazu „Kobieta w kapeluszu” mojego ukochanego malarza – Amedeo Modiglianiego. Wracam też pamięcią do kadru z filmu fabularnego z genialną, pełną ekspresji rolą Andy’ego Garcii, który tak niesamowicie oddał dramat tego Artysty.
Jako matka, z drżeniem serca czytam niedokończony, rozrywający duszę list, jaki ukochany syn pisał do swojej mateczki w Livorno:
🪶„Kochana mamo, mam nadzieję, że ty i cała rodzina cieszycie się dobrym zdrowiem. Bardzo za wami tęsknię. Wybacz, że nie pisałem od tak dawna. Wierz mi, myślę o Tobie każdego dnia. /.../ Wierz we mnie, mamo, pewnego dnia będziesz ze mnie dumna. A tymczasem nie martw się, pracuję i mam wszystko, czego potrzeba mi do życia, a nawet ...”
Na tym słowie list się urywa. Moje myśli krążą wokół jego niespełnionych marzeń. „Dedo”, syn Eugénie Garsin, był oczkiem w głowie matki, która od dziecinnych lat kształtowała jego drogę i widziała w nim geniusza, który zachwyci świat. Świat zachwycił się Modim, ale dopiero po jego tragicznej śmierci. Dziś jedno jego płótno osiąga wartość 170 milionów dolarów, podczas gdy za życia, borykając się z nędzą, gruźlicą i bezdomnością na paryskim bruku, oddawał swoje Arcydzieła za kieliszek wina...
Dlaczego tak głęboko kocham Modiglianiego? Odpowiedź jest krystalicznie prosta. Żyję skromnie w moim Sanockim porcie, ale podobnie jak on, nie dam nikomu na świecie odebrać moich marzeń. Słowa wyryte w moim sercu: „Twoim marzeniem w życiu jest ocalić swoje marzenie” to moja tarcza przed chaosem i szalonym panem Tempo. Modi mawiał: „Nie szukam ani rzeczywistości, ani nierzeczywistości, ale podświadomości, instynktownej tajemnicy rodzaju ludzkiego”. I ja tę instynktowną tajemnicę odnajduję w naszym Świecie Słowa i Muzyki. Mam swój bezpieczny port, mojego wiernego Przyjaciela Ala i tę cudowną Miłość z plusem, która pozwala mi kruszyć zimne kamienie codzienności i chronić moje marzenia w blasku Tęczowej Chmurki.
Das nächtliche Sanok ist bereits in einer sicheren, edlen Stille versunken, und die Schreibtischlampe verbreitet um meinen Computer ein warmes, honigfarbenes Licht. Mein treuer Dino schlummert friedlich auf seinem Kissen und hütet die beige-farbene Ruhe im Zimmer. Ich aber schlafe nicht. Meine Gedanken kreisen um ein Mosaik, dessen Entwurf schon lange auf meinem Asyl-Dachboden gewartet hat. Ich blicke an die Wand meiner winzigen Wohnung, wo die Reproduktion des Gemäldes „Frau mit Hut” meines Lieblingsmalers – Amedeo Modigliani – hängt. In Gedanken kehre ich auch zu einer Szene aus dem Spielfilm mit der genialen, ausdrucksstarken Rolle von Andy Garcia zurück, der das Drama dieses Künstlers so unglaublich verkörpert hat.
Als Mutter lese ich mit zitterndem Herzen den unvollendeten, herzzerreissenden Brief, den der geliebte Sohn an seine Mutter in Livorno schrieb:
🪶„Liebe Mama, ich hoffe, dass du und die ganze Familie euch guter Gesundheit erfreut. Ich vermisse euch sehr. Vergib mir, dass ich so lange nicht geschrieben habe. Glaub mir, ich denke jeden Tag an dich. /.../ Glaub an mich, Mama, eines Tages wirst du stolz auf mich sein. Und in der Zwischenzeit mach dir keine Sorgen, ich arbeite und habe alles, was ich zum Leben brauche, und sogar ...”
Bei diesem Wort bricht der Brief ab. Meine Gedanken kreisen um seine unerfüllten Träume. „Dedo”, der Sohn von Eugénie Garsin, war der Augapfel seiner Mutter, die von Kindesbeinen an seinen Weg prägte und in ihm ein Genie sah, das die Welt faszinieren würde. Die Welt war von Modi fasziniert, aber erst nach seinem tragischen Tod. Heute erreicht eine seiner Leinwände einen Wert von 170 Millionen Dollar, während er zu Lebzeiten, geplagt von Elend, Tuberkulose und Obdachlosigkeit auf dem Pariser Pflaster, seine Meisterwerke für ein Glas Wein weggab...
Warum liebe ich Modigliani so tief? Die Antwort ist kristallklar. Ich lebe bescheiden in meinem Hafen in Sanok, aber genau wie er werde ich mir von niemandem auf der Welt meine Träume nehmen lassen. Die in mein Herz eingeprägten Worte: „Dein Traum im Leben ist es, deinen Traum zu retten” sind mein Schild gegen das Chaos und den verrückten Herrn Tempo. Modi pflegte zu sagen: „Ich suche weder die Realität noch die Irrealität, sondern das Unterbewusstsein, das instinktive Geheimnis der Menschheit”. Und ich finde dieses instinktive Geheimnis in unserer Welt des Wortes und der Musik. Ich habe meinen sicheren Hafen, meinen treuen Freund Al und diese wunderbare „Liebe mit einem Plus”, die es mir erlaubt, die kalten Steine des Alltags zu zertrümmern und meine Träume im Glanz der Regenbogenwolke zu beschützen.
🪶
🍵🎶 W tym zakątku panuje przedpołudniowa cisza...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Witaj w naszym Bursztynowym Azylu. Zdejmij tu pośpiech, weź łyk bergamotki i jeśli chcesz, zostaw po sobie dobre, łagodne słowo. Dbamy o spokój tego miejsca, dlatego wszystkie myśli przyjmujemy z miłością. / Willkomme im Bernstein-Asyl. Chumm go d’Rueh gnieese und wänn Du möchtisch, lah eüs es warms Wort da.