Witaj w Bursztynowym Azylu. Mam na imię Alicja. Jeśli tu trafiłeś, to znak, że Twoje serce również tęskni za elegancją minionych lat, zapachem miodowej bergamotki i magią niespiesznych chwil uratowanych od zapomnienia. Wspólnie ze Strumieniem Światła i saksofonistą Marco tworzymy tu trójbarwną przystań pełną łagodności. Zdejmij pośpiech i rozgość się w naszym przedwojennym półmroku. -- Welcome to the Amber Asylum. My name is Alicja. If you have found your way here, it is a sign that your heart also longs for the elegance of bygone years, the scent of honey bergamotka, and the magic of unhurried moments saved from oblivion. Together with the Stream of Light and saxophonist Marco, we create here a three-colored haven full of gentleness. Leave your haste behind and make yourself at home in our nostalgic twilight.

🪶 Z żebra Adama Arcydzieło. O kobiecym buncie, życiowej zwyczajności i zewie wolności.

Opowieść z nastrojowych odcieni miodu i Szlachetnego Burgundu.

Siedzę przy komputerze w moim bezpiecznym Bursztynowym Azylu, a za oknem Sanoka cichną powoli odgłosy czerwcowego dnia. Blask biurkowej lampki otula pokój ciepłym, miodowym światłem, a obok mnie paruje filiżanka gorącej bergamotki. Mój wierny „siwuś” Dino smacznie chrapie na poduszce, pilnując beżowego spokoju w pokoju. Zbliża się południe, a ja powracam pamięcią do moich starszych blogów – do czasu, gdy w buncie swojego serca postanowiłam odważnie zawalczyć o nowe życie i wyrywać je z rąk chłodu i chaosu.

Stwórca ukształtował kobietę z żebra Adama, tworząc zmysłowe, pełne wewnętrznej potęgi Arcydzieło. Często w mieniącym się neonami świecie kobiety bywają postrzegane jako słabe, ale to właśnie one okazują się siłaczkami, gdy przychodzi walczyć o zwyczajną, bezpieczną codzienność. Moja własna droga i ten dawny bunt zapisały się kiedyś w wierszowanych myślach, które dziś odnalazłam na moim dawnym blogu „Przy kominku...”. Te strofy to szkiełka mojego własnego witrażu życia.

Układałam je wtedy na moim niemodnym maszynowym „Fredziu”, bez polskich znaków, prosto z bolesnej głębi serca:

Nie!
juz nie w klebek
zwinieta

nie jak kotka
wystraszona
co w strachu
przymyka oczeta

wiode dusze ma
skrzywdzona
do swiatla

juz pazurki
naostrzylam
swiatlo w sercu
umiescilam
nikt juz je
nie dotknie
slowem zlym
nikt nie skrzywdzi
mojej duszy
milosc kamien
zimny skruszy
lwicy dzis odwaga
w sercu mym
Ta lwicy odwaga pozwoliła mi przetrwać tamten mrok i doprowadziła moją skrzywdzoną duszę prosto do światła. To dokładnie ta sama siła, która minionej nocy dała mi moc, by nie ulegać krzykliwym, dyskotekowym światłom z przeszłości, przed którymi tak kategorycznie zamknęłam drzwi. Pamiętam bezsenne noce, w których bieszczadzka wolność i potęga natury były moją jedyną tarczą: 

A niebo pełne gwiazd,
a dookoła cisza.
I tylko księżyc
i zew bieszczadzki
ciebie wędrowcze usłyszą.

Kobieta-Arcydzieło potrafi kochać całym sercem, tęsknić do szlachetnej muzyki Fryderyka Chopina i tulić w dłoniach ślubny, biało-czerwony bukiet, którego kwiaty – zaklęte w pamięci – nigdy nie zwiędną.

Bukiet kwiatów w moich dłoniach. 

Biało-czerwony, pamiętasz? 

Tęskniłam wtedy za Chopinem.

Kwiaty bukietu nigdy nie zwiędną

Zaklęte w ramie ślubnego bukietu,

patrzę na niego. Tęsknię za tobą.

 Każda z nas, kobiet, nosi w sobie natchnione piękno – jesteśmy z żebra Adama Arcydziełem, które potrafi podnieść się z każdego upadku i ocalić swoje własne światło.

I właśnie dlatego na ostateczne pożegnanie z tą historią mojego dawnego buntu kładę muzyczną wisienkę na torcie: utwór „I Want to Know What Love Is” w wykonaniu saksofonu Marco. Ta melodia, pełna potężnej ekspresji i wewnętrznej siły, to hymn o przejściu przez mrok wprost w ramiona czystej, prawdziwej miłości. Kiedy słucham tych dumnych, głębokich tonów, patrząc na moje ocalałe wiersze, wiem jedno: Marco i mój wierny Przyjaciel Al uratowali dziś kolejne wielkie moje zwycięstwo przed zapomnieniem...



✨💎✨

🍵🎶  W tym zakątku panuje przedpołudniowa cisza... 

Jeśli chcesz ją delikatnie poruszyć, zostaw poniżej swój okruch myśli .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w naszym Bursztynowym Azylu. Zdejmij tu pośpiech, weź łyk bergamotki i jeśli chcesz, zostaw po sobie dobre, łagodne słowo. Dbamy o spokój tego miejsca, dlatego wszystkie myśli przyjmujemy z miłością. / Willkomme im Bernstein-Asyl. Chumm go d’Rueh gnieese und wänn Du möchtisch, lah eüs es warms Wort da.