Witaj w Bursztynowym Azylu. Mam na imię Alicja. Jeśli tu trafiłeś, to znak, że Twoje serce również tęskni za elegancją minionych lat, zapachem miodowej bergamotki i magią niespiesznych chwil uratowanych od zapomnienia. Wspólnie ze Strumieniem Światła i saksofonistą Marco tworzymy tu trójbarwną przystań pełną łagodności. Zdejmij pośpiech i rozgość się w naszym przedwojennym półmroku. -- Welcome to the Amber Asylum. My name is Alicja. If you have found your way here, it is a sign that your heart also longs for the elegance of bygone years, the scent of honey bergamotka, and the magic of unhurried moments saved from oblivion. Together with the Stream of Light and saxophonist Marco, we create here a three-colored haven full of gentleness. Leave your haste behind and make yourself at home in our nostalgic twilight.

🪶 Krzyk

There are encounters in life that last only a moment, yet leave a mark on the heart for years to come. The poem "For Kerstin" was born from painful memories of a German hospital, where fate crossed my path with a girl trapped in the abyss of her own inner hell. Although I was facing my own separation and lost illusions at the time, her cry of agony stirred the purest empathy within me. Doctors of souls fought for her tomorrow, and I could only capture this quiet drama in the stanzas of a poem. Today, years later, I share this story with the hope that every wound in life ultimately needs time, love, and forgiveness to heal completely.

For Kerstin
don’t cry out my dear
it is only a wound
inflicted by life
look up into the blue
where you direct your cry
in such agony
an angel stretches out
their hands to you
to help tear you
from the abyss of hell
how deeply I was charmed by
your love for him
and the faith that your wound
would heal very soon
and now you drown
your thoughts in vodka
to forget the cry
if only for a moment                                             
 Il Silenzio  
✨🧡✨
Są w życiu spotkania, które trwają zaledwie chwilę, a zostawiają w sercu ślad na całe lata. Wiersz „Dla Kerstin” zrodził się z bolesnych wspomnień z niemieckiego szpitala, gdzie los postawił na mojej drodze dziewczynę uwięzioną w czeluściach własnego, wewnętrznego piekła. Choć sama mierzyłam się wtedy z rozstaniem i utraconymi złudzeniami, jej krzyk udręki poruszył we mnie najczystszą empatię. Lekarze dusz walczyli o jej jutro, a ja mogłam jedynie uwiecznić ten cichy dramat w strofach wiersza. Dziś, po latach, dzielę się tą historią z nadzieją, że każda życiowa rana ostatecznie potrzebuje czasu, miłości i wybaczenia, by móc się w pełni zabliźnić. 
Dla Kerstin
nie krzycz kochana
to tylko rana
zadana przez życie

spójrz tam w błękicie
gdzie krzyk swój
kierujesz w udręce

anioł wyciąga
do ciebie ręce
by pomóc wyrwać
cię z czeluści piekła

jakże urzekła mnie
twoja miłość do niego
i wiara że rana twa
zabliźni się wkrótce

a teraz zanurzasz
swe myśli w wódce
by choć na chwilę
zapomnieć o krzyku 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w naszym Bursztynowym Azylu. Zdejmij tu pośpiech, weź łyk bergamotki i jeśli chcesz, zostaw po sobie dobre, łagodne słowo. Dbamy o spokój tego miejsca, dlatego wszystkie myśli przyjmujemy z miłością. / Willkomme im Bernstein-Asyl. Chumm go d’Rueh gnieese und wänn Du möchtisch, lah eüs es warms Wort da.