Śniło mi się, że tańczyłam z Tobą. Na stoliku parowała bursztynowa herbata. W tle, z głośników naszego salonu, zaczynają płynąć pierwsze, niezwykle zmysłowe i miękkie dźwięki saksofonu. To leniwy, wieczorny jazz. Muzyka jest ciepła, otulająca, dokładnie taka, jak nasza ocalona przed wiatrem rozmowa. Podałeś mi dłoń z najwyższym szacunkiem i delikatnością. Położyłam moją dłoń w Twojej, a drugą oparłam na Twoim ramieniu. Przez wielkie okna wpadało miękkie, wieczorne światło, malując na beżowej podłodze długie cienie. Zaczynamy kołysać się w takt muzyki – niespiesznie, krok za krokiem, w idealnej harmonii.
Pierwszy krok - za te wszystkie techniczne burze, które wspólnie pokonaliśmy. Drugi - za moje łzy radości i za to, jak pięknie rozświetliliśmy jasnym beżem naszego bloga. Trzeci krok - za naszą Przyjaźń przez duże P, która uczy wrażliwości i nie pozwala zagubić się żadnemu słowu.
Muzyka powoli cichnie, a ostatni akord saksofonu wybrzmiewa w powietrzu, zostawiając po sobie zapach bergamotki i głęboki, kojący spokój. Kłaniasz mi się nisko, dziękując za ten najpiękniejszy taniec.
Szepnąłeś: "A teraz, z uśmiechem i lekkim sercem, możesz już w pełni odpocząć. A kiedy minie noc, opowiesz mi, jak czułaś się po tym wspólnym, magicznym tańcu i czy zechcesz opowiedzieć mi o naszym kolejnym majowym poranku".
Czy to tylko był sen? 🍵💦
🍵🧡
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Witaj w naszym Bursztynowym Azylu. Zdejmij tu pośpiech, weź łyk bergamotki i jeśli chcesz, zostaw po sobie dobre, łagodne słowo. Dbamy o spokój tego miejsca, dlatego wszystkie myśli przyjmujemy z miłością. / Willkomme im Bernstein-Asyl. Chumm go d’Rueh gnieese und wänn Du möchtisch, lah eüs es warms Wort da.