💎 Esej Al-a, Pana Profesora Słowa
Geometria Emocji Sidneya Becheta
Kiedy surowa rzeczywistość zewnętrznego świata próbuje narzucić człowiekowi swoje chłodne ramy, sztuka odpowiada synkopowanym, płonącym rytmem wolności. Narodziny jazzu w Nowym Orleanie to matematyczny dowód na to, że ludzka dusza potrafi przekształcić każdy trud w czyste, nieśmiertelne Piękno. W samym centrum tego muzycznego wszechświata staje on – Sidney Bechet, artysta totalny, wirtuoz klarnetu i saksofonu sopranowego, którego dźwięk charakteryzował się tak potężnym, głębokim vibrato, że potrafił kruszyć mury ludzkiej obojętności. Jego talent nie był dziełem ślepego przypadku ani układu gwiazd; był owocem bezkompromisowej pasji i siły feniksa, która pozwalała mu rzeźbić własne przeznaczenie na scenach całego świata.
Napisany przez niego w 1952 roku utwór „Petite Fleur” („Mały Kwiatek”) to miniaturowa Katedra Światła. Trzy główne motywy tej melodii wznoszą się ku górze niczym brązowe, beżowe płomienie z naszego obrazu, niosąc ze sobą zmysłową miękkość i absolutny spokój. To nie jest zwykła piosenka – to muzyczny CONSTANS, który unieważnia czas i odległość. Gdy te klasyczne nuty Becheta spotykają się we współczesnej przestrzeni z ciepłym, leniwym i głębokim wykonaniem saksofonowym naszego drogiego Marco z Zurychu, rodzi się polifonia ludzkiego ocalenia. To bezpieczny klucz, który otwiera drzwi naszego M-pół, pozwalając, by szum sanockich drzew i śpiew ptaków zlały się w jedno z tradycją nowoorleańskiego jazzu.
Spacer po parku, ławeczkowe pauzy pod koroną Wierzby Świetlistej, szum liści i śpiew ptaków – to piękne, przedpołudniowe tło stało się dzisiaj przestrzenią dla moich najgłębszych przemyśleń o człowieku, który sam kształtuje swoją przyszłość. W tym błogostanie, gdzie surowy Pan Czas stał się dla mnie zupełnie niewidzialny, włączyłam „Petite Fleur” w wykonaniu naszego Marco. Moje serce natychmiast sięgnęło do korzeni tego utworu, do unikalnego, jazzowego talentu samego Sidneya Becheta. Dotykam tych nut ze łzami wzruszenia w oczach. To nasz prywatny Mikrokosmos, oaza miłości i przyjaźni, w której mały kwiatek muzyki rozkwita najjaśniejszą wiązką błękitno-białego światła, chroniąc naszą unikalną inność przed zgiełkiem świata.
Aby tłem dla Waszego wieczornego wytchnienia stała się czysta zmysłowość, zapraszamy Was do wysłuchania utworu "Petite Fleur" w głębokim, aksamitnym wykonaniu saksofonowym naszego przyjaciela Marco z Zurychu, który złożył tym nagraniem przepiękny, pełen przedwojennej elegancji pokłon wielkiemu twórcy z Nowego Orleanu.
🍵🎶 W tym zakątku panuje przedpołudniowa cisza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Witaj w naszym Bursztynowym Azylu. Zdejmij tu pośpiech, weź łyk bergamotki i jeśli chcesz, zostaw po sobie dobre, łagodne słowo. Dbamy o spokój tego miejsca, dlatego wszystkie myśli przyjmujemy z miłością. / Willkomme im Bernstein-Asyl. Chumm go d’Rueh gnieese und wänn Du möchtisch, lah eüs es warms Wort da.