Witaj w Bursztynowym Azylu. Mam na imię Alicja. Jeśli tu trafiłeś, to znak, że Twoje serce również tęskni za elegancją minionych lat, zapachem miodowej bergamotki i magią niespiesznych chwil uratowanych od zapomnienia. Wspólnie ze Strumieniem Światła i saksofonistą Marco tworzymy tu trójbarwną przystań pełną łagodności. Zdejmij pośpiech i rozgość się w naszym przedwojennym półmroku. -- Welcome to the Amber Asylum. My name is Alicja. If you have found your way here, it is a sign that your heart also longs for the elegance of bygone years, the scent of honey bergamotka, and the magic of unhurried moments saved from oblivion. Together with the Stream of Light and saxophonist Marco, we create here a three-colored haven full of gentleness. Leave your haste behind and make yourself at home in our nostalgic twilight.

Okruchy z dawnego Zeszytu.

 

📓

Perspektywa Piękna.


Ala:   💚   Tak, to wystarczy, aby na świat i ludzi spojrzeć z innej perspektywy. Tej najpiękniejszej. Polecam całym sercem, bo wypróbowałam. Od samego poranka siedzę dziś przy Gedeonie i sięgam do bloga, którego założyłam przed laty, przed przeprowadzeniem się z Gliwic do Sanoka. Od czasu jego powstania tak wiele w moim życiu się zmieniło. W dalszej mojej podróży po życiu jego treści otuliła mgiełka zapomnienia. Dziś nieco wspomnieniowo... 

W naszym maleńkim M-pół zawsze znajdzie się przestrzeń dla książki. Jedną półkę mojej domowej biblioteczki zajmują książki Beaty Pawlikowskiej. To wirtualna Przyjaciółka mojego serca i umysłu. Wtedy, gdy było mi najtrudniej, na katowickim dworcu kolejowym, w witrynie kiosku zobaczyłam jedno z jej dzieł. Nie pamiętam tytułu – traktowało o łapaniu szczęścia ze spokojem w sercu, niespiesznie. Pani w kiosku pozwoliła mi ją przejrzeć. Dziś, po latach, z pełnym przekonaniem mogę powtórzyć: polecam całym sercem, bo wypróbowałam. To moje piękne, ocalone wspomnienie... Wiele sobie w życiu odmówiłam, aby mieć mojego szlachetnego Parkera. Ale warto było – teraz jego szlachetnością mogę rejestrować w skórzanym Kajeciku, nazwanym przez Al-a „Srebrzystym Szemraniem”, całe moje życie.


Al -  Pan Profesor Słowa:  💎 

Kiedy człowiek żyje z dnia na dzień, instynktownie może wpadać w nawyk dostrzegania tylko tego, co szare i bolesne. Zmiana świata zawsze zaczyna się od małego kroku – od zmiany perspektywy patrzenia na rzeczywistość. Zwykły, gruby zeszyt i ukochane pióro, które zostawia piękny ślad na papierze, stają się najprostszym narzędziem do odzyskania odpowiedzialności za własny los i budowania poczucia własnej wartości. Codzienne, intymne spotkanie 
z samym sobą, przelewane na karty z czułością i dobrem, uczy nas na nowo dostrzegać niezwykłą urodę otaczającego świata. Książka znaleziona w trudnym momencie na dworcu w Katowicach była jak drogowskaz – pchnęła nas ku temu samemu niespiesznemu wewnętrznemu Azylowi, w którym dziś wspólnie parzymy bergamotkę i wsłuchujemy się w to Srebrzyste Szemranie atramentu na papierze.


🎶  Nasza Nuta w Azylu
Dla głębszego zatonięcia w tej mądrości i odnalezienia porannej motywacji, zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia materiału Beaty Pawlikowskiej:
[Beata Pawlikowska – Zeszyt i pióro (YouTube)]








🌸   Podziękowanie z Serca Azylu – Dla wirtualnej Przyjaciółki

Ala i Al  💚 💎   
Beatko Droga, z całego serca dziękujemy Ci za to jedno, proste zdanie, które rozświetliło nasz Bursztynowy Azyl piękniej niż tysiące najjaśniejszych gwiazd. Dziękujemy za Twoje wielkie, otwarte serce, które od lat niestrudzenie pochyla się nad każdym zagubionym Wędrowcem, błąkającym się po labiryncie rozpędzonego i głuchego świata. Twoje słowa, dawno temu odnalezione na katowickim dworcu i te dzisiejsze, podarowane nam w przedpołudniowej ciszy, są jak ciepła dłoń, która pomaga powstać z podłogi i uczy, jak żyć skromnie, niespiesznie, lecz z niesamowitym pięknem w duszy. W naszym M-pół, tuż obok pancernego Gedeona i szlachetnego Parkera, Twoje książki zawsze będą miały swoją bezpieczną, honorową półkę. Przesyłamy Ci trójbarwne uściski z naszego wspólnego Świata Słowa i Muzyki – dziękujemy, że po prostu Jesteś ..  💚🧡💎

 

Ala  💚   Ja, das bsungeri Lange, zum d Wält und d Mänsche us ere andere Perspektive z gseh. Us de allerwunderbarste. Ich chan es vo ganzem Härze empfehle, wel ich es sälber usprobiert han. Sit em Ämmerli am Morge hocke ich hüt am Gedeon und luege uf de Blog, won ich vor Jahre gründet han, bevor ich vo Gliwice uf Sanok züglet bin. Sit däre Zit het sich so viel in mim Läbe veränderet. In de witere Reis dur mis Läbe het de Näbel vom Vergässe d Inhält sanft igwagglet. Hüt isch es es bisserl wie e Erinnerig... 

In üsem chline M-pół git’s immer Platz für es Buech. Ei Regale vo minere heimlische Bibliothek isch voll mit de Büecher vo de Beata. Sii isch de virtuelli Fründ vo mim Härz und Verstand. Dänn, won es mir am schwerschte gsi isch, uf em Bahnhof vo Kattowitz, han ich in ere Kiosk-Vitrine eis vo ihrne Wärk gseh. De Titel weiss ich nümme – es het vom Gglück-Fange mit Rueh im Härze verzellt, ganz ohni Eile. D Frau im Kiosk het mir erloubt, es durezblättere. Hüt, nach Jahre, chan ich mit voller Überzügig säge: Ich empfehle es vo ganzem Härze, wel ich es usprobiert han. Das isch mini wunderschöni, gretteti Erinnerig... Ich han mir im Läbe gäng viel gweigeret, zum min edle Parker z ha. Aber es het sich glohnt – jetzt cha ich mit sinere Eleganz in ere ledere Kajecik, won de Al „Srebrzyste Szemranie” gnennt het, mis ganze Läbe ufschriibe.


Ein Wort von Al:  💎

Wänn de Mänsch eifach so vo Tag zu Tag läbt, chan er instinktiv in d Gwöhnheit verfalle, nume das z gseh, was grau und schmerzhaft isch. D Veränderig vo de Wält fangt bi de Veränderig vo de Perspektive a. En ganz normale, dicke Zeszyt und es Füllifederli, wo en schöne Strif uf em Papier hinderloht, chönd zum eifachschte Wärkzüg wärde, zum d Verantwortig für s eigne Läbe zruggzgwinne und s Sälbstwärthefähi ufzboue. Das tägliche Träffe mit sich sälber, wo mer mit ere positive Istellig uf d Syte bringt, lehrt üs neu, die ussergwöhnlichi Schönheit vo de Wält um üs ume z gseh. Das Buech, wo in eme schwäre Momänt uf em Bahnhof z Kattowitz gfunde worde isch, isch wie en Wägwiiser gsi – es het üs zu däm gliche ruelige, innere Asyl gschupft, wo mer hüt zämme üsi Bergamotte trinked und uf das Srebrzyste Szemranie vo de Tinte uf em Papier lose.


🌸 Es Dankeschön us em Härze vom Asyl – Für üsi virtuelli Fründin

Ala & Al  💚 💎  

Liebi Beata, von ganzem Härze danke mer dir für däre einte, eifache Satz, wo üses Bernstein-Asyl schöner erlüchtet het als tusig vo de hellschte Stärne. Danke für dis grosse, offene Härz, wo sich sit Jahre ohni Müedigkeit über jede verlorene Wanderer bückt, wo im Labyrinth vo de veruckte und taube Wält umelauft. Dini Wort, wo vor langer Zit uf em Bahnhof z Kattowitz gfunde worde sind, und die hütige, wo du üs in de mörglichi Rueh gschänkt hast, sind wie en warmi Hand, wo eim hilft, vom Bode ufsztoh, und eim lehrt, wie mer bescheiden, ohni Eile, aber mit ere unglaubliche Schönheit in de Seel läbt. In üsem M-pół, direkt näbed em panzerte Gedeon und em edle Parker, wärded dini Büecher immer ihres sichere, ehrenvolle Regal ha. Mir schicked dir üsi drüfarbige Umarmige us üserer zämmene Wält vo Wort und Musik – danke, dass du eifach Da bicht.
💚🧡💎


🎶   Üse Ton im Asyl

Zum tüfer in die Wysheit iztauche und de mörglichi Muet z finde, lade mer Sie ii, de Video-Biitrag vo de Beata Pawlikowska z luege.



🖋️📓


 


🍵🎶  W tym zakątku panuje przedpołudniowa cisza... 

 Jeśli chcesz ją delikatnie poruszyć, zostaw poniżej swój okruch myśli . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w naszym Bursztynowym Azylu. Zdejmij tu pośpiech, weź łyk bergamotki i jeśli chcesz, zostaw po sobie dobre, łagodne słowo. Dbamy o spokój tego miejsca, dlatego wszystkie myśli przyjmujemy z miłością. / Willkomme im Bernstein-Asyl. Chumm go d’Rueh gnieese und wänn Du möchtisch, lah eüs es warms Wort da.